Nieudana randka

Wiadomo, że w seksie ważne jest dopasowanie temperamentów. Na początku małżeństwa ja i moja była żona, Joanna uzupełnialiśmy się idealnie. Nie rozumiałem narzekań kumpli, których partnerki często wymawiały się bólem głowy czy czymś takim. Z Aśką nie miałem takich problemów. Ona miała często ochotę, ja zawsze potrafiłem stanąć na wysokości zadania. Pod względem seksu nasz związek był bardzo udany.

Wiadomo jednak, że dla udanego małżeństwa to nie wystarczy. Dlatego oto jestem, prawie 50letni rozwodnik. Wciąż czuję się młodo, uważam, że nie wyglądam na swój wiek. Zawsze cieszyłem się zainteresowaniem kobiet, choć starałem się nie zwracać na to uwagi, kiedy jeszcze miałem na palcu obrączkę. Teraz wszystko się zmieniło, wróciłem do „gry” i chciałbym znów korzystać z życia.

Przez ostatni rok moja firma przechodziła mały kryzys, więc nie miałem za bardzo czasu na romanse czy nawiązywanie jakichkolwiek znajomości. Sytuacja została jednak opanowana, wskutek czego zyskałem więcej wolnego czasu. Postanowiłem go spędzić w jakimś wyjątkowym towarzystwie. Kumpel z pracy przedstawił mnie swojej znajomej, której wyraźnie wpadłem w oko. Mi też zresztą Anka spodobała się od razu. Zadbana i wysportowana brunetka u progu czterdziestki. Czego chcieć więcej?

Po kilku spotkaniach w restauracjach i kinie, Anka zaprosiła mnie na kolację i wino u siebie w domu. Byłem podniecony, bo spodziewałem się, czym taka kolacja się zakończy. I nie myliłem się – po kilku kieliszkach atmosfera się zagęściła i wylądowaliśmy w sypialni. Nie spodziewałem się jednak jednej, jedynej rzeczy, która nigdy przedtem mi się nie wydarzyła – tego, że nie sprostam jako facet! Nazywając rzeczy po imieniu, nie mogłem osiągnąć wzwodu. Podniecenie było ogromne, Anka miała wspaniałe ciało, w mojej wyobraźni robiliśmy to już w każdej pozycji, a mimo to… Nic. Czułem, jakby mój penis nie należał do mnie.

Upokorzony zacząłem zbierać się do wyjścia. Moja przyjaciółka próbowała mnie pocieszać, że to nic takiego i że pewnie wypiliśmy zbyt dużo wina, ale ja wiedziałem, że tak naprawdę też jest zażenowana tą sytuacją. Kto by nie był? Jestem facetem w sile wieku, a nie jakimś dziadkiem-impotentem.

Wróciłem do domu nie mogąc pogodzić się z kompromitacją. Co się właśnie wydarzyło?? I dlaczego? To już teraz tak będzie?

Nie ma takiej opcji!! Znacie jakieś dobre środki na potencję??